piątek, 31 marca 2017

Eco - paranoja

Ostatnio zmieniłem taryfę energetyczną na G12w czyli taniej w dzień przez 2h i w nocy oraz w weekend, a poza tym okresem drożej niż w G11. Czy dobrze zrobiłem? Na razie to kosztuje dużo wysiłku i wyrzeczeń ale wg wykresów wyjdzie taniej - zobaczymy na rachunku. 



Do czego zmierzam? Kilka lat temu pisałem o gniazdkach na pilota - czy to aby na pewno oszczędność? Czy już tylko wygoda? Do tematu: mam "żarówkę" LED 2W - nic nie warta - ma ponad 8lat ale działa - produkt z historią. Wkręciłem by podświetlała nr domu ale przecież to straszne marnotrawienie energii - wręcz zgorszenie - bo w dzień i tak jest dobrze widoczny. Teraz zaczyna się paranoja - kupię czujnik za 20zł ktory w spoczynku pobiera 1W a w czasie pracy 2W i będę oszczędzał podczas dnia - jasne... Policzmy - 1kWh kosztuje srednio 0,63zł. Ta żarówka w ciągu 21dni naciągnie całe 63grosze. W ciągu dwóch lat stracę tyle pieniędzy co zapłacę za czujnik w jednej chwili, a przecież on wcale nie będzie oszczedzał. W nocy czujnik plus LED wzrost do 4W a w dzień spadek do 1W - może sąsiedzi się lepiej poczują - chore... Kolejny przykład to nocne lampki na wspomnianego wcześniej pilota. Lampki pobierają odpowiednio 3W i 4W a sterowanie bezprzewodowe odpowiednio 1,5W w spoczynku na każdą i 2,5W w czasie pracy - oprócz wygody nic więcej - równie dobrze mogłyby świecić całą dobę bez modułów w tych samych kosztach. Wracając do taryfy - najlepiej gdybyśmy wszyscy w domu byli puchaczami albo nietoperzami, wtedy to byłoby super rozwiązanie (G12w). A może to taryfa dla szczurów wiecznie biednych - pracować i wyzyskiwać do nocy a obowiązki - pranie itd. w niedzielę... Nie dajmy się zwariować - kasa to nie wszystko. Energia i elektronika ma sens ale pod warunkiem że służy nam, a nie my jej.