środa, 11 lipca 2012

Tanie watomierze - zobacz dlaczego masz wysoki rachunek


Watomierz "SilverCrest"
z funkcją wykresu tygodniowego
Dużo ludzi zastanawia się: „właściwie po co mi to”? Odpowiedzi mogą być różne. Jeżeli nie zależy Ci na oszczędzaniu energii elektrycznej, to właściwie po nic, bo nie rozdają tego za darmo z napisem „głosuj na mnie”. Jeżeli jednak chcesz zainwestować i zarazem poprawić swój domowy budżet patrząc daleko przed siebie, to warto się w coś takiego zaopatrzyć.
Najtańsze mierniki można spotkać już w granicach 30 zł (02.2011).

Jednak jak zwykle, tanie i najtańsze nie zawsze znaczy dobre. Urządzenie pokazane na zdjęciu potrafi m.in. prowadzić prostą statystykę tygodniową w postaci belek progresywnych (w zależności od rozrzutności, pojedyncza belka zmienia swoją wartość podstawową, standardowo oznacza 1 kWh). Wspomniałem o tej funkcji, gdyż rzadko który (dostępny dla zwykłego Kowalskiego) „watomierz” taką posiada. Co właściwie z tego mamy, że takie urządzenie znajdzie się w naszym mieszkaniu? Na pierwszy rzut oka wygląda to jak kolejna domowa zabawka dla dorosłych, ale czy na pewno? Czy nie są to pieniądze wyrzucone na zbędny gadżet? Urządzenie wykonuje proste obliczenia, których nam się nie chce wykonać; Odczyt jest nie tylko logiczny i jasny, ale też natychmiastowy - od razu widać jak nasz sprzęt szasta energią albo ją oszczędza; Można przypisać również odpowiednie taryfy jednostkowe uzyskane od dostawcy energii, wtedy dodatkowo ujrzymy teoretyczny koszt zużytego „prądu” przez podpięte urządzenia – w złotówkach za kilowatogodzinę;
Użytkowanie jest dosyć proste i wygodne – nie każdemu chce się biegać na klatkę schodową by zobaczyć właściwie nic nie znaczące cyferki czy obracający się pierścień. Czy używamy naszych odbiorników domowych optymalnie? 

Co wykazuje miernik?: 
  • Wskazuje wpływ ustawień odbiorników prądu na zużycie energii np.: jasność telewizora czy monitora oraz tryb pracy komputera (ust. wydajności)
  • Pomaga w podjęciu decyzji o często zbędnym wygodnictwie względem oszczędności – a to zawsze wpływa na cienki polski portfel przy płaceniu rachunków.
Czy te argumenty wystarczą by się tym zainteresować?

Spróbuję jeszcze bardziej zobrazować naszą niewiedzę na temat nowoczesnych odbiorników. W tej chwili przeważnie panuje przekonanie że duży telewizor kineskopowy, czajnik elektr., pralka czy komputer to najbardziej prądożerne urządzenia….

nie zawsze najnowsze jest najoszczędniejsze - duży telewizor może być prądożerny, czy to LCD czy Plazmowy - nawet powyżej 300 Watt!. Posiadają one jednak dosyć często różne tryby oszczędzania energii, warto z nich korzystać – różnica w zużyciu energii jest nawet 3-krotna niższa - tego się dowiemy dzięki watomierzowi.

Pralka… no cóż, w tej chwili sytuacja wygląda dużo lepiej niż kiedyś. Nie wnikam w klasę oszczędności wody… ale ma to duży związek z oszczędnością energii. Więcej wody to dłuższe użycie grzałki. W tej chwili krótkie programy w nowoczesnych pralkach to około 0,35 kWh na cały cykl prania – długi program powyżej 2 godzin to kilkukrotnie większe zużycie prądu - nie będzie tajemnic.

Czajnik elektryczny? Błaha sprawa. Posiada miarkę więc gotujemy tyle wody ile nam potrzeba. Zużywa około 2000 Watt! (ale przez około 2 min).

Żelazko podobnie – nie pracuje cały czas. Masz w domu czajnik z gwizkiem? - jak możesz - korzystaj z mało wygodnego zasilania gazem - na pewno będzie oszczędniej - zobaczymy jak długo.... na to wpływ ma polityka kolejnych rządów.

Sprzęt grający (wzmacniacz, kino domowe, amplituner itp.) jeżeli nie działaja w klasie D (drogi sprzęt ale wysoko-sprawny - czytaj - oszczędny) to w czasie ciszy i tak zużywają po kilkanaście watt prądu - to normalne. Nie używasz - wyłącz!

Miernik doskonale Ci to pokaże - na tyle by to zrozumieć.

Z komputerem sprawa wygląda o wiele lepiej niż kilka lat temu. Miniaturyzacja wprowadziła mniej strat zamienianych na nagrzewanie podzespołów, a więc nie tracimy energii niepotrzebnie. Jednak to nie wszystko. Niemiła informacja dla wszelakich fanatyków gier trójwymiarowych – dodatkowa karta graficzna nowej generacji to prawdziwy „syn marnotrawny” energii. Reszta podzespołów w odpowiednich trybach oszczędzania (dysk twardy dezaktywowany gdy niepotrzebny), całkowite wygaszenie monitora gdy nic nie robimy potrafi poprawić sytuację nawet dwukrotnie!

Każda taka, z pozoru nieznacząca zmiana w korzystaniu z naszych podręcznych urządzeń elektrycznych, może zmniejszyć nasz rachunek nawet o połowę. To tylko niektóre spostrzeżenia w oparciu o prosty watomierz… Dodam jedną małą wadę takich urządzeń. Dla dokładności pomiaru elektronika mierząca zużycie energii jest zasilana bateriami. To znaczy nie mniej nie więcej, że te baterie wyczerpują się dosyć szybko. Gdy urządzenie jest w gniazdku to wystarczą na długo, jednak gdy watomierza używamy doraźnie (leży gdzieś na półce) - warto wyjąć baterie i włożyć przed pomiarami. Resztę zostawiam zainteresowanym kwestią oszczędzania. Powodzenia!